sobota, 22 czerwca 2013

Poszłam do piwnicy,żeby poszukać jakiegoś stoliczka.Wytarłam go i nałożyłam na niego obrus z kotkami (zawsze ,gdy Fran z Camii u mnie spały,bawiłyśmy się tym obrusem w różne zabawy).Potem poszłam do łazienki i wzięłam najróżniejsze kosmetyki.Trochę tuszu do rzęs , trochę cienia do powiek.Książki z biurka ,przeniosłam  na szafkę,a na ich miejsce wstawiłam kremowy obrus i kosmetyki.Tam ,gdzie była toaletka urządziłam "zakład fryzjerski".Spojrzałam na zegar.Była 17:30.Poszłam do łazienki ,uczesałam się i ubrałam.W tym samym czasie zadzwonił dzwonek do drzwi.Nie chciałam krzyczeć do rodziców: "Ja otworzę!",bo i tak ich nie było w domu-pojechali na lotnisko załatwić samolot.Otworzyłam.To była Francesca z Camilą.Przywitałam je mile i zaprosiłam do środka.Kiedy weszły do pokoju,krzyknęły:
-Violu,to tylko spanie,a nie imprezka.
Ja:Nie tylko spanie,ale i pożegnanie.
Fran:Co?Jakie pożegnanie?
Cami:Wyjeżdżasz?Kiedy?Na ile?
Ja:Nie chce o tym mówić.Jutro ,do Astralii na rok,później do Nowej Zelandii,też na rok.Następnie do Ameryki Północnej na pół roku.Łącznie nie będzie mnie nie całe trzy lata.
Nagle Fran ze łzami w oczach przytuliła mnie.Ja również poczułam smutek.
Ja:Ale słuchajcie.To ma być mój najpiękniejszy wieczór.

Fran i Camila:JASNE!! Nie zapomnisz go nigdy!!!!!! HAHAHAHAHAHAHA!!!!!

Camila:To może pójdziemy do parku?

Ja z Fran:Nie odmówimy.

                                              *W parku*
Kiedy weszłyśmy do parku,rzuciłyśmy się na naszą ulubioną ławkę.
Fran:No to , opowiadaj Violu.
Ja:No więc,najpierw jedziemy do Austarlii...
Fran:Nie o tym!!
Ja:No to o czym?
Fran:O twoim nowym chłopaku!
Cami:Violu,masz chłopaka?Nic nie mówiłaś.
Ja:Przestańcie!To nie jest mój chłopak!Nie jest w moim typie.
Fran:A kiedy go spotkałaś?Opowiadaj.
Ja:Wczoraj,jak cię odprowadziłam,poszłam do parku...(i tak opowiadałam).
Za  każdym razem mówiły "uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu".Gdy powoli wychodziłyśmy z parku,zauważyłam Braco z Natii.Szli w naszą stronę.Gdy byli już blisko,powiedział:
Braco:Witaj,Violu.
JA:Cześć
Kiedy trochę się oddalił,Fran z Camilą zapytały mnie:
Camii z Fran:Kto to był?
Ja:Yyyyyyyyy...Braco-byłam zawstydzona
Camii z Fran:Fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu...nie mówiłaś,że to taki brzydki i spocony świnia.
Wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz