*W Studio 21*
Weszłam do Studia i zaczęłam szukać Francesci.Jednak nie znalazłam jej.Stwierdziłam,że pójdę jeszcze raz do wejścia,do Studia.Niestety,tam jej nie było,ale za to ,zobaczyłam wchodzącego do Studia Braco.Stanęłam osłupiała i zobaczyłam ,jak pyta się Neli , czy widziała mnie.Spanikowałam,kiedy zobaczyłam,że idzie w moją stronę.Odwróciłam się szybko do niego plecami.
Braco:Hej,widziałaś może Violettę?
Ja:Nie-kiwnęłam głową.
Braco:A nie wiesz gdzie jest?-zadał kolejne pytanie.
Ja:Nie-znowu kiwnęłam głową.
Braco:A masz jej numer telefonu?
Ja:Co chcesz?-wybuchłam.
Braco:To ty Violetto?
Ja:Tak,to ja.Po co tu przyszedłeś?
Braco:Chciałem cię zobaczyć.
Ja:Zobaczyłeś.PA!
Braco:Violetto-dotknął mnie łagodnie na pliczku-wiem,że coś jest nie tak.powiedz.
Ja:(zdjęłam jego rękę z mojego policzka.W tej samej chwili zauważyłam Ludmiłe z Nati.Zmierzały w moją stronę.Wybuchłam szybko)Nie podobasz mi się.
W tej samej chwili Ludmiła do nas podeszła.Nie zdążyła nic powiedzieć,bo Nati wetknęła
:
Nati:Cześć,jestem Natalia.
Braco:Yyyyyyyyyyyyy...ja Braco.Violetto,żegnaj.To Nati jest miłością mego życia-odszedł z Natalią na bok.
Ucieszyłam się bardzo,bo mam go z głowy.Spojrzałam na Ludmii ,ona na mnie i zmierzyła mnie wzrokiem.Nie miałam ochoty z nią rozmawiać>ołałam ją i poszłam na zajęcia.
Kiedy weszłam na salę,rzuciła mi się w oczy Francesca z Napo.Szybko podeszłam do niej.Niestety,kiedy brałam wdechu,żeby do niej przemówić,do sali wszedł Gregorio (surowy nauczyciel). Powiedział tylko jedno słowo-"TAŃCZYĆ".Po 10 minutach do sali weszły dwa gołąbki-Natii i...Braco.Oczywiście Gregorio zacząl krzyczeć,że się spóźniła i było koniec zajęć.Teraz miałam 15 minut przerwy.Poszłam do sali śpiewu,pobyć chociaż sekundę sama.Włączyłam piosenkę i zaczęłam śpiewać.Kiedy piosenka się skończyła,dostrzeglam stojącą na progu Fran.Miała wesoła minę.Spojrzałam na zegar.Zostało 5 minut.
Ja:Przepraszam Francesca,poprostu jak cię odprowadziłam to poszłam do parku i spotkałam chłopaka,w domu nikogo nie było...Ochhhh......przepraszam.
Fran:Ok,a teraz chodź na lekcję.
Ja:Tak się cieszę,że mi wybaczyłaś.A może byś dzisiaj u mnie spała z Camilą?
Fran:Ok,dobry pomysł.
Ja:To przyjdźcie do mnie o 18:00.
Fran:Spoko.Zadzwonie do Camili.
Ja:Super!
*W domu*
JA:Mamo,tato,dzisiaj może u mnie spać Camila z Francescką?Nie macie nic przeciwko?
Mama:Oczywiście Violu.Bedziesz mogła się z nimi ...pożegnać
Ja:Pożegnać?!Zaraz,o co tu chodzi?
Mama:Powiedz jej,Herman...
Tata:Mam ważne spotkania.Wyjeżdżamy do Austalii. Tam będziemy rok.Potem jedziemy,a raczej lecimy do Nowej Zelandii.Tam również będziemy rok.NA koniec bedzięmy w Ameryce Północnej,ale tam będziemy pół roku.
JA:(we łzach) jak wy mi to możecie zrobić?!Na nie całe trzy lata mam wyjechać?
Mama:Przykro nam.Nie możemy cię tutaj zostawić,nie mamy z kim.
JA:JA nie chce!!!
Mama:Nie da się nic zrobić-powiedziała przytulając mnie.
Nie wyobrażałam sobie trzech lat bez Camilii,Maxa,Francesci i Napa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz