Cami:Ja chcę pierwsza!Violu,Fran,umyjecie mi włosy?Trzeba spróbować nowych stylizacji.
Po umyciu Camili włosów,wzięłyśmy wszystkie lustra znajdujące się w pokoju.Jej włosy były takie "na afro". Chciałyśmy to zmienić, więc zabrałyśmy prostownicę-naszą tajną broń.Zaczęłyśmy prostować jej włosy,lecz to nic nie dało.Nadal się lokowały.Wpadłam na pomysł,żeby pożyczyć od mamy prostownicę.Ona ma taką dużą,że od razu by się wyprostowały.Powiedziałam to Francesce na uchZgodziła się.
Ja:Cami,za chwilkę wrócimy.
Cami:Ale gdzie idziecie?
Fran:Po specjalny przyrząd do twoich włosów.
Cami:Ale szybko wracajcie.
Ja:Postaramy się-powiedziałam,puszczając oczko do Fran.
Kiedy weszłyśmy do pokoju mamy (nigdy tam nie byłam) szczęka nam opadła.Były tam piękne,kremowe ściany,a na nich wisiały obrazy mojej mamy,jak,jak...śpiewa na festiwalach,w operze. Łóżko było takie duże, z jasnozieloną pościelą.Toaletka była duża,z pięknym,dużym lustrem.Rama lustra,była ozdobiona perełkami. Ocknęłam się ,gdy usłyszałamkroki mamy,zmierzające do sypialni.
Ja:Fran,musimy się gdzieś schować.
Fran:Chodźmy do tej szafy.
Ja:Szybko!
Gdy weszłyśmy do szafy,było tam tak jasno,tak ślicznie,były tam wspaniałe sukienki.Skąd je znam?Ach tak!Ze zdjęć,które wiszą w pokoju.Nagle usłyszałam ,jak mama wchodzi do pokoju,do łazienki.Po 3 minutach,jak mama wyszła my też wyszłyśmy.Łazienka również była piękna.Cała wypełniona perłami.Wzięłam prostownicę i szybko wyszłyśmy.
Cami:No gdzie wy byłyście?
Nic nie mówiłyśmy,tylko zaczęłyśmy zajmować się jej włosami.Po skończonej pracy wniosłyśmy lustra do pokoju.
Cami:Co wyście mi zrobiły?!Wyglądam jak,wyglądam jak...nie Camila.
Ja:To może ...Wertep?
Fran:Odbiło ci.
Ja:No chyba tobie Fran..klinie.Mogę teraz ja?
Cami:Tak,przynajmniej gorąco ci się odpłacę.
Fran:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz