środa, 19 czerwca 2013

Komentujcie,proszę

Mój ojciec nie wie,że uczę się w Studio.Myśli,że chodzę na zajęcia z histrii muzyki.Wracając do domu z Fran,natknęłyśmy się za Ludmiłę.
-Wiecie,że wam to się nie uda?-oczywiście musiała coś powiedzieć.
-Niby co?-byłyśmy ździwione.
-Chcecie zahipnotyzować Palbo-odpowiedziała.
-Słuchaj Ludmiła...-zaczęłam.
-...nie to ty posłuchaj.Udajesz aniołka przed innymi,ale przedemną nie musisz udawać.Doskonale wiem,że jesteś smarkatą babą-przerwała mi.
-Ludmiła,nie próbuję nikogo zahipnotyzować.Fran,idziemy do domu,czy słuchamy Ludmiły?-zapytałam.
-No cóż Violu,ja wiem co robię dobrze,a co źle.Ale Ludmi tego nie wie i radzę jej ,żeby się nad tym zastanowiła.-dokopała Ludmile Fran.
-HA!Jeszcze nie koniec!Ludmiła odchodzi.-pstryknęła nam przed oczami palcami,na znak ,że odchodzi.
Gdy odpowadziłam Fran,postanowiłam pójść do parku.Usiadłam na moim ulubionym miejscu (obok fontanny).Było mi pusto,więc zaczęłam śpiewać.Tak się wczułam,że zaczęłam tańczyć.Biegłam wokół drzew,śmiałam się z samej siebie.Gdy piosenka powoli dobiegała konca,postanowiłam obiec fontannę.Tak się wczułam,że zapomniałam o prawdziwym świecie.Gdy dobiegła ostatnia nuta,nie zauważyłam grupki dzieci ,które mnie popchnęły.Nie miałam się czego złapać,więc leciałam do tyłu.Kiedy byłam centymetr od wody,chwyciły mnie dwie męskie dłonie.Po uratowniu mnie,stanęliśmy naprzeciwko siebie.Poczułam wtedy takie... uczucie jagbym miała motylki w brzuchu.Nie wiedziałam co powiedzieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz