środa, 19 czerwca 2013

Komentujcie!

-dziękuję.Czy my sie znamy?-z ledwością wydukałam.
-Nie znamy się,ale chce to zmienić.Jak masz na imię?-on miał więcej odwagi.
-Violetta-odpowiedziałam bez wahania.
-Śliczne imię,ja Braco.-sprawił mi przyjemność.
-Dziękuję.Muszę już iść.-powiedziałam tak szybko,jak tylko mogłam.
-Spotkam cię jeszcze kiedyś?-bałam się tego pytania.
-Nie wiem.Muszę już iść.-pożegnałam się.
                                                             ***
Gdy przyszłam do domu była cisza.Nie chciało mi się szukać tych osób,które uciekły,więc poszłam do pokoju.Zdjęłam torebkę i usiadłam przy biurku.Wciąż myślałam o tym... o tym...Bra... Brac O tak! Braco! Miał on blond włosy i czarne oczy.Ubrany był na sportowo i cały śmierdział potem.Najwidoczniej biegał.Myślicie teraz,że to będzie mój chlopak.Nie.Nie spodobał mi się.Znaczy,jest ładny,ale nie w moim typie.Bardziej w typie Natii.Gdy wyszłam z moich myśli,zauważyłam list leżacy na łóżku.Byłam ciekawa,więc podeszłam,wzięłam go do ręki i zaczęłam czytać.
                       "Violetto,nie wracałaś długo,więc zacząłem się martwić.Wyruszyłem na poszukiwanie.
                         Jeżeli to czytasz,to znaczy,że jesteś w domu.Zadzwoń do mnie,żebym sie uspokoił.
                                                                                                                                       TATA"
Stwierdziałam,że poraz pierwszy ktoś się o mnie martwi.Przyjrzałam się bardziej listowi.Oczywiście!To nie było pismo taty,tylko mamy.Ale zadzwoniłamdo taty.Po trzech sygnałach odebrał:
Ja:Cześć tato.
Tata:Coś się stało?
Ja:Czemu pytasz?
Tata:Nigdy do mnie nie dzwoniłaś.Jak zobaczyłem ,że to ty,odebrałem,bo stwierdziłem,że skoro dzwonisz to coś ważnego.
Ja:Aha,a gdzie jesteś?
Tata:W samochodzie.Jadę na ważne spotkanie.
Ja:A nie wiesz gdzie jest mama?
Zadając to pytanie usłyszałam głos mamy wchodzącej po schodach.
Ja:Muszę kończyć,pa.
Nie czekając na odpowiedź , rożłaćzyłam się.W tej samej chwili do pokoju weszła mam z jakimś chłopaczkiem.Znałam go.To był Braco.Jednak teraz był ubrany w czerwoną koszulę i brązowe spodnie.Nie czułam potu,tylko zapach ładnych perfum.
Mama:Violu,gdzieś ty była?
Nie zdążyłam nic odpowiedzieć,bo mama zasypywała mnie następnymmi pytaniami.
Mama:Wiesz,że martwiłam się o ciebie?!Szukałam cię wszędzie!Jak ty mogłaś mi to zrobić?!
Zastopowała,gdy zobaczyła,że patrzę się na chłopaka.
Mama:A ... to jest...yyyyyyyyy...
Chłopak:...Braco
Mama:A tak! Braco. Kiedy byłam i szukałam cię w parku oczywiście pytałam się wszystkich,czy widzieli cię.Gdy podeszłam do niego,powiedział,gdzie szłaś.
Braco:A jednak się spotkaliśmy.
Ja:Mamo,przecież wiesz,że byłam w Studio

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz