Tylko mama wie,że uczę się w Studio.Tata nie lubi,kiedy śpiewamy.
Ja:Poprostu odprowadziłam Fran do domu i chciałam być sama,więc poszłam do parku.Ja się usprawiedliwiłam.Teraz ty się tłumacz-powiedziałam podając jej list-przecież wiem,że to twoje pismo.
Mama:(zarumieniła się)jak będziemy same.
Spojrzałam na chłopaka.
Mama:Zaprosiłam go na obiad.
Chciałam krzyknąć "NIE!!!" , ale krzyknęłam tylko w duchu.Jeszcze tego mi brakowało.
Mama:Dobrze,więc pójdę przygotować obiad.
Zostałam sama z Braco.Olałam go i usiadłam się na łóżku,wzięłam mp4 i zaczęłam słuchać muzyki.Oczywiście zamknęłam oczy.Po 4 minutach poczułam czyjąś rękę opadającą na moją dłoń.Otworzyłam oczy i zobaczyłam Braco siedzącego naprzeciwko mnie.Wyrwałam moją rękę z jego ręki i ściagnęłam słuchawki,wyłączając przy tym muzykę.Wkońcu musiałam mu to powiedzieć:
-Słuchaj Braco...
Braco:(chwycił mnie za rękę)Podobasz mi się.Jesteś taka piękna.Przeprowadziłem się tu z ojcem.Byłem znużony,bo wiedziałem,że nikogo wyjątkowego tu nie znajdę,aż do spotkania z tobą.
Ja:Słuchaj Braco,ja...
Tym razem przerwała mi mama.
*Po obiedzie*
Braco:Może ja już sobie pójdę.
Mama:Ależ zostań jeszcze chwilkę.
Ja:Yyyyyyyy... Braco ma rację.Pewnie jest zmęczony.
Odprowadziłam go do drzwi,kiedy mama poszła do sypialni.
Ja:To pa-chciałam,żeby jak najszybciej wyszedł.
Braco:Żegnaj Violetto-powiedział,całując mnie w policzek.
Chciało mi się zwracać oj jego oddechu-było czuć cielęcinką.Otworzyłam mu drzwi i wyszedł.Wchodziłam do łazienki,by umyć policzek od zapachu cięlęciny,kiedy zauważyłam mamę schodzącą ze schodów na dół.Umyłam mydłem jogurtowym ,opłukałam i wytarłam.Wyszłam z łazienki i akurat mama siedziała na kanapie.
Ja:Mamo,wytłumacz się.
Mama:No bo...posłuchaj.Zauważyłam...
Nagle przyszedł tata.
Tata:Violu,słuchaj.Wybacz,poprostu myślałem,że coś ci sie stało.Nigdy do mnie nie dzwonisz.
Ja:Tato,słuchaj.Poprostu...
Spojrzałam na mamę.Musiał wiedzieć.
Mama:...poprostu zatęskniła za twoim głosem.
Ja:tato,nie.
Tata:Dziewczyny w twoim wieku wstydzą się wyjawniać swoich uczuć-powiedział przytulając mnie-ja też cię kocham skarbeńku.
Uśmiechnęłam się.
Tata:Dobrze , to idę się odświerzyć.
Gdy poszedł,zapytałam wprost:
Ja:Czemu?
Mama:Wiem,że z ojcem masz słabe kontakty.Chciałam to zmienić.Napisałam list w imieniu taty,żebyś wiedziała,że się o ciebie martwi.W tym czasie ty poczułaś ciepło w swoim sercu,a jak do taty zadzwoniłaś,to wręcz latał w skowronkach.
Ja:Mamo,ale ja wcale...
Przerwałam,gdy zobaczyłam tatę na schodach.
Tata:Co "wcale"?
Mama mnie obroniła.
Mama:Tłumaczy,że wcale...nie chce kolacji.
*Po kolacji*
-Dobranoc!-krzyknęłam ostatni raz.
Zamknęłam za sobą ddrzwi,włączyłam muzykę i zaczęłam do niej śpiewać.Wyszłam na balkon i popatrzyłam na chwilę w gwiazdy.Zrobiło mi się zimno ,więc weszłam do środka.Wzięłam tableta i właczyłam fejsa."Dwie wiadomości.Pierwsza-zaproszeniado grona znajomych od Braco.Drugie-wiadomość od Fran".Pierwszą wiadomość olałam ,a włączyłam drugą.
"CZemu nie odbierasz telefonów?!"
Przerwałam czytanie i spojrzałam na telefon.RZeczywiście,połączeń nieodebranych:10.Zaczęłam czytać dalej.
"Nie odzywasz się do mnie.Jesteś na mnie zła?"
Było już za późno na odpisywanie.Zmierzałam palcem do "wyloguj się".nagle dostałam wiadomość.O nieeeeeee!Braco Eptei.Pisze:
"Tak póxno i jeszcze jesteś?Powinnaś już iść spać.Jak się wyśpisz to będziesz jeszcze piękniejsza niż jesteś."
Odpisałam:
"Właśnie miałam się wylogować."
Nie czekałam na jego odpowiedź.Zgasiłam świtło i poszłam spać.
*Rano*
Kiedy się obudziłam wyszłam na balkon.Było ciepło,wręcz gorąco!Jak zawsze ubrałam się w spódniczkę i pierwszą lepszą koronkąwą bluzkę.Poszłam do łazienki i zrobiłam wszystkie potrzebna rzeczy.Wyszłam z pokoju i krzyknęłam:"Dzień dobry!".Zobaczyłam mamę i tatę siedzących przy stole.Zeszłam na dół i usiadlam przy stole.Śniadanie jedliśmy w ciszy.Gdy skończyłam jeść odeszłam od stołu i poszłam do pokoju po zeszyty i telefon.Kiedy byłam uszykowana,bez pożegnania wyszłam z domu do Studia 21.