wtorek, 6 sierpnia 2013

                                                                     *Rano*
Obudziłam się ostania. Francesca z Camilą najwidoczniej czekały na to ,żebym się obudziła. Stały ubrane i omalowane w ciszy, patrząc na mnie. Gdy zobaczyły ,że się obudziłam,podeszły do mnie, wzięły kądrę, chwyciły mnie za rękę i usadowiły na krześle przed lustrem. Po kryjemu spojarzałam na zegar. Była 10:30. Zaczęły mnie malować jasno-fioletowym cieniem. Rzęsy pomalowały mi czarnym tuszem.
Ja:A może byście powiedziały "dzień dobry"?
Fran"Powiem  "dzień dobry" ,chociaż nie jest.
Ja:Dziewczyny,tak was kocham
Cami:My ciebie też, Violu.
Podczas gdy Fran robiła mi makijaż, Cami poszła do garderoby poszukać ciuchów, które byłyby idealne do dzisiejszej okazji i do makijażu. Kiedy zrobiły mi makijaż i ubrały mnie w spódniczkę,a do tego bluzkę była 11:03. Wszystkie trzy zeszłyśmy na śniadanie. Mamy i taty nie było, bo pojechali pozałatwiać ostatnie sprawy związane z podróżą i biznesem taty.
Ja: Kiedy rodzice Was odbiorą?
Cami:Dzwoniłyśmy do nich rano ,z twoimi rodzicami też i wyszło na to,że będziemy u cb do twojego wyjazdu.
Fran: Pomożemy ci się spakować.
Ja:Czy ja już wam mówiłam jak bardzo was kocham?
Fran:Eeeeeeeeeeeeeee... tylko z jakiejś  1000000000000 razy.
Cami:Patrzcie ,twoi  rodzice zostawili nam płatki czekoladowe z mlekiem i tosty z serem.
Gdy jadłyśmy śniadanie cały czas się śmiałyśmy z nie wiadomo czego, tak z siebie.Kiedy skończyłyśmy jeść, poszłam do piwnicy po walizkę.Jak weszłam ,trzy duże walizki stał przy wejściu. Wzięłam je i z nimi poszłam do pokoju.
Cami:Musisz wziąć wszystkie odlotowe ciuchy.
Fran:Bierzesz wszystko?
Ja: Na to wygląda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz