sobota, 10 sierpnia 2013

Była 17:00. Właśnie przechodziłam koło kosmetyczki. Akurat mama wychodziła:
mama: Cześć, córeczko
Ja: Hej, mamo to jest chłopak ,którego poznałam
Mama: Wydaje się miły
Tomas: Jestem Tomas
Mama: Miło mi, Maryja. Może chcesz dzisiaj u nas zjeść obiad?
Tomas: Z wielką chęcią.
****
Zaprowadziłam go do mojego pokoju, a w tym czasie mama gotowała obiad. Zamknęłam dzrzwi od pokoju i usiadłam sobie na tapczanie, a Tomas naprzeciwko mnie. Zaczęłam rozmowę.
Ja: Od ilu lat tu jesteś?
Tomas: Tak naprawdę od urodzenia, a ty?
Ja: Od dzisiaj.
Tomas: Aha. Czyli już będziesz tutaj mieszkać?
Ja: Nie, mój tata jest biznesmenem i teraz ma różne spotkania. Tutaj będę rok, później lecimy do Nowej Zelandii. Tam również będziemy rok. Na koniec podróży polecimy do Ameryki Północnej, ale tam będę tylko pół roku.
Tomas: Aha ,to później ,czyli za trzy lata powrócisz do Hiszpanii?
Ja: Tak ,a ty za trzy lata przeprowadzasz się do Hiszpanii. A gdzie dokładnie?
Tomas: Do Madrytu.
Ja: To super! Na jakiej ulicy?
Tomas: Tego jeszcze nie wiem.
Ja: Mogę cię o coś zapytać?
Tomas: Pytaj śmiało.
Ja: Czemu chciałeś mój numer telefonu?
Tomas: Jesteś piękna. Nie chciałem stracić takiej pięknej dziewczyny.
Ja: Och... dziękuję
Tomas: Mogę teraz ja cię o coś zapytać?
Ja: Jasne!
Tomas: No ,więc przepraszam, że tak szybko, ale chce wiedzieć...-powiedział chwytając mnie za ręce-podobasz mi się, czy ja tobie też?
Ja: Tomas, słuchaj...
Tomas:Nie, przepraszam, nie wiem co mi przyszło o głowy-tym razem wstał, nadal trzymając mnie za ręce. Ja też wstałam.
Ja: Nie, nic nie szkodzi... Ale , czy ja ci się naprawdę podobam?
Tomas: Tak i to bardzo, a ja tobie?
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz