niedziela, 11 sierpnia 2013

Ja: Hej!- powiedziałam do Fran i Cami.
Fran i Cami: No siemka!  Opowiedz nam cały dzisiejszy dzień.
Ja: Ale cały?
Fran: No cały, cały.
Ja: No, ok. No więc... obudziłam się, zjadłam śniadanie i poszłam z mamą do tutejszej galerii. Kupowałyśmy , mama poszła do kosmetyczki. Ja nie miałam ochoty. Była ładna pogoda, więc poszłam na dwór. Nagle zaczęło mocno padać. Biegłam ku galerii, lecz przypadkowo się potknęłam i poleciałam do tyłu...
Cami: ...ktoś cię złapał?-przerwała mi.
Ja: emmmm.... tak ,no więc...
Tym razem przerwała mi mama.
Mama: Macie tu naleśniki z dżemem. O! Dzień dobry, dziewczynki.
Fran i Cami: Dzień dobry!
Mama: Dobra, nie przeszkadzam wam.
Fran: Czemu twoja mama przyniosła dwa talerze?
Ja: No właśnie... i wtedy złapał mnie mój chłopak, Tomas-powiedziałam, wskazując na Tomasa.
Tomas: Cześć dziewczyny.-przywitał się.
Fran: No siemka
Ja: No i co?
Fran: Cieszymy się, ale jest jeden problem.
Ja: Jaki?
Cami: Przecież ty mieszkasz tu a nie tam...
Ja: haha
Tomas: Za trzy lata przeprowadzam się do Hiszpanii-dokończył za mnie.
Cami: Fran, wiesz co ja wiedzę na ekranie?
Fran: No co?
Cami: Dwa gołąbki!
Tomas: hahaha
Fran: Dobra ,musimy iść na zajęcia.
Ja: Ok. Pa-powiedziałam rozłączając się.

sobota, 10 sierpnia 2013

Ja: Tak
Tomas: Będziesz moją dziewczyną?
Ja: Yyyyyyyy...zg... zgoda-powiedziałam przytulając go. Nagle zadzwonił do mnie telefon.
Ja: Przepraszam ,to moja przyjaciółka.
Tomas: Z Hiszpanii?
Ja: Tak -powiedziałam z uśmiechem-Halo?
Fran i Cami: CZEŚĆ!!!  Wejdziesz na skype?
Ja: Ok! Pa- rozłączyłam się.
Podeszłam do laptopa i włączyłam skype.
Ja: Moje przyjaciółki chcą, żebym weszła na skype-oznajmiłam Tomasowi.
Tomas:Ok, zgodził się
Była 17:00. Właśnie przechodziłam koło kosmetyczki. Akurat mama wychodziła:
mama: Cześć, córeczko
Ja: Hej, mamo to jest chłopak ,którego poznałam
Mama: Wydaje się miły
Tomas: Jestem Tomas
Mama: Miło mi, Maryja. Może chcesz dzisiaj u nas zjeść obiad?
Tomas: Z wielką chęcią.
****
Zaprowadziłam go do mojego pokoju, a w tym czasie mama gotowała obiad. Zamknęłam dzrzwi od pokoju i usiadłam sobie na tapczanie, a Tomas naprzeciwko mnie. Zaczęłam rozmowę.
Ja: Od ilu lat tu jesteś?
Tomas: Tak naprawdę od urodzenia, a ty?
Ja: Od dzisiaj.
Tomas: Aha. Czyli już będziesz tutaj mieszkać?
Ja: Nie, mój tata jest biznesmenem i teraz ma różne spotkania. Tutaj będę rok, później lecimy do Nowej Zelandii. Tam również będziemy rok. Na koniec podróży polecimy do Ameryki Północnej, ale tam będę tylko pół roku.
Tomas: Aha ,to później ,czyli za trzy lata powrócisz do Hiszpanii?
Ja: Tak ,a ty za trzy lata przeprowadzasz się do Hiszpanii. A gdzie dokładnie?
Tomas: Do Madrytu.
Ja: To super! Na jakiej ulicy?
Tomas: Tego jeszcze nie wiem.
Ja: Mogę cię o coś zapytać?
Tomas: Pytaj śmiało.
Ja: Czemu chciałeś mój numer telefonu?
Tomas: Jesteś piękna. Nie chciałem stracić takiej pięknej dziewczyny.
Ja: Och... dziękuję
Tomas: Mogę teraz ja cię o coś zapytać?
Ja: Jasne!
Tomas: No ,więc przepraszam, że tak szybko, ale chce wiedzieć...-powiedział chwytając mnie za ręce-podobasz mi się, czy ja tobie też?
Ja: Tomas, słuchaj...
Tomas:Nie, przepraszam, nie wiem co mi przyszło o głowy-tym razem wstał, nadal trzymając mnie za ręce. Ja też wstałam.
Ja: Nie, nic nie szkodzi... Ale , czy ja ci się naprawdę podobam?
Tomas: Tak i to bardzo, a ja tobie?
 
 
 

piątek, 9 sierpnia 2013

Ja: Co teraz robimy?
Mama: Mam taki pomysł, żeby pójść do kosmetyczki.
Ja: Nie mam ochoty. Pochodzę sobie i za dwie godziny.
Mama: Ok, będziemy w kontakcie.
Szłam tak sobie przez pół godziny.
Magle zadzwonił do mnie telefon.
Ja: Halo, cześć mamo.
Mama: Hej skarbeńku ,dzwonie, bo do kosmetyczki jest długa kolejka, więc każda sama wróci do domu, dobrze?
Ja: Ok. Pa.
Wyszłam na dwór. Szłam  tak sobie ,gdy nagle zaczęło lać jak z cebry. Biegłam do środka , gdy nagle się poślizgnęłam. Nie przewróciłam się, bo jakiś chłopak mnie złapał.
Chłopak: Cześć, jak masz na imię?
Ja: Dziękuję, Violetta.
Chłopak: Piękne imię ,ja Tomas. Nie jesteś stąd?
Ja: Nie, przyleciałam z Hiszpanii.
Tomas: Super, ja się tam przeprowadzam za trzy lata.
Ja: Muszę już iść.
Tomas: Zaczekaj, wymieniamy się numerami?
Ja: Ok-powiedziałam , pisząc mu swój numer.
Tomas: Mogę cię odprowadzić?
Ja: Tak, chociaż nie wiem, gdzie pójść.
Tomas: To może wejdziemy do środka?
Ja: Ok.
                                                *Rano*
Obudziłam się o 11:30. Nie kontaktowałam, więc nie zauważyłam, że jestem w Australii. Szłam zaspana w stronę łazienki. Nagle trafiłam w ścianę. W tej chwili się obudziłam i powiedziałam sama do siebie:
- Witaj Australio ! 
Nie ubierając się, zeszłam na śniadanie.
Mama: Wyspałaś się, kochanie?
Ja: Tak, mamuś. Gdzie jest tata?
Mama: Poszedł na spotkanie.
Ja: Co jest na śniadanie?
Mama: Jajko z bekonem. A może byśmy poszły po śniadaniu na zakupy? Co ty na to?
Nic nie odpowiedziałam ,ale przytuliłam się do mamy. Zjadłam śniadanie, ubrałam się i wybrałyśmy się z mamą do sklepu. Poszyłyśmy do sklepu sportowego. Tam mama kupiła dla mnie nowe ,zielone rolki.

Zgłodniałyśmy ,więc poszłyśmy do restauracji "Aus". Zamówiłam coś hiszpańskiego, bo nie miałam zamiaru już pierwszego dnia się zatruć.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Weszłam do domu, poszłam na schody. Już miałam nacisnąć klamkę do pokoju rodziców, ale mama krzyknęła:
-Violu, wyjeżdżamy!!
W tej samej chwili poleciała mi łza. Razem z Cami i Fran weszłyśmy do samochodu. Na lotnisko jechaliśmy w ciszy. Gdy dojechaliśmy do celu rodzice Fran i Cami już tam byli. Wszyscy z wszystkimi się przytulali. Gdy podeszłam do Fran i Cami, żeby się z nimi pożegnać, rozryczałam się jak mały bachor. Płakałam tak ,aż do chwili , kiedy lecieliśmy już godzinę. Potem zajęłam się słuchaniem muzyki z mp3, aż zasnęłam.
                                                                  ****
Gdy się obudziłam lecieliśmy nas Australią.
Ja: Tato, ile jeszcze polecimy?
Tata: Z pół godziny będzie...
Ja: A która jest godzina?
Tata: 19:15
Ja: Mamo, a gdzie będziemy mieszkać?
Mama: Wynajmujemy duży dom.
Ja: Aha...
Nagle znów zasnęłam.
                                                             *W Australii*
Obudziłam się,kiedy lądowaliśmy. Wyszliśmy z samolotu, wzięliśmy swoje bagaże i poszliśmy nie wiem gdzie. Tam czekał na nas lamborghini. Niczym się nie fascynowałam. Byłam zbyt zmęczona podróżą. Już miałam zasypiać, gdy dojechaliśmy na miejsce. Był to dom wysoki, ładny. Wzięłam swój bagaż i weszłam do domu, szukając mojego pokoju. W końcu znalazłam. Nie patrzyłam na nic. Umyłam się i weszłam do łózka. Była 22:30

                                              

środa, 7 sierpnia 2013

                                                           *W Studio 21*
Kiedy weszłam do Studia wszyscy krzyknęli "NIESPODZIANKA!!!".Później zaczęli mi mówić, jak bardzo będzie mnie brakować. Ostatni podszedł Pablo (nasz dyrektor).
Pablo:Violu ,właśnie tracimy najlepszą uczennicę-powiedział, przytulając mnie.
Zaczęły mi się szykować łzy. Nagle zadzwonił do mnie telefon.To był tata.
Ja:Halo
Tata:Gdzie jesteś?
Ja:Wyszłam pożegnać się z...z...okolicą.
Tata:Już mi wracaj do domu!
Ja:Już idę.
Tata się rozłączył. Ostatni raz pożegnałam się ze Studiem i z uczniami, przytulając każdego. Razem z Fran i Cami pobiegłyśmy do domy. Gdy tam dobiegłyśmy,mama stała przy drzwiach, a tata siedział już w samochodzie.
Mama:Jesteście już, pożegnaj się z domem i jedziemy.
                                                                   ****
Po spakowaniu się, usiadłyśmy wszystkie razem  na łóżku. Była 15:30. Słyszałyśmy jak mama pakuje w kuchni różne plastikowe pojemniki. Cami i Fran pomogły mi wziąć walizki na dół. Zaczęło mi się robić smutno, że wyjeżdżam.
                                                                   ****
Gdy powoli chcieliśmy wkładać walizki do samochodu do drzwi ktoś zapukał. Otworzyłam...
Ja: Ochhhhh.... Maxi ,Napo!-przytuliłam się do nich.
Maxi i Napo: Będzie mi ciebie brakowało.
Ka: Gdzie jest twój tata?
Ja:Mi też.
Maxi: Gdzie jest twój tata?
Ja: Na górze. Sprawdza czy nic nie zostało.
Maxi: Studio dowiedziało się,że wyjeżdżasz i prosi ,żebys tam poszła.
Ja:Nie mogę-powiedziałam, patrząc na mamę
Mama:Violu ,pozwalam ci.
Ja :A tata?
Mama:Coś wymyśle..
Obie się do siebie uśmiechnęłyśmy.
Napo: Szkoda czasu, chodźmy
Po chwili wszyscy (ja,Napo,Maxi,Fran i Cami) wyszliśmy.

wtorek, 6 sierpnia 2013

                                                                     *Rano*
Obudziłam się ostania. Francesca z Camilą najwidoczniej czekały na to ,żebym się obudziła. Stały ubrane i omalowane w ciszy, patrząc na mnie. Gdy zobaczyły ,że się obudziłam,podeszły do mnie, wzięły kądrę, chwyciły mnie za rękę i usadowiły na krześle przed lustrem. Po kryjemu spojarzałam na zegar. Była 10:30. Zaczęły mnie malować jasno-fioletowym cieniem. Rzęsy pomalowały mi czarnym tuszem.
Ja:A może byście powiedziały "dzień dobry"?
Fran"Powiem  "dzień dobry" ,chociaż nie jest.
Ja:Dziewczyny,tak was kocham
Cami:My ciebie też, Violu.
Podczas gdy Fran robiła mi makijaż, Cami poszła do garderoby poszukać ciuchów, które byłyby idealne do dzisiejszej okazji i do makijażu. Kiedy zrobiły mi makijaż i ubrały mnie w spódniczkę,a do tego bluzkę była 11:03. Wszystkie trzy zeszłyśmy na śniadanie. Mamy i taty nie było, bo pojechali pozałatwiać ostatnie sprawy związane z podróżą i biznesem taty.
Ja: Kiedy rodzice Was odbiorą?
Cami:Dzwoniłyśmy do nich rano ,z twoimi rodzicami też i wyszło na to,że będziemy u cb do twojego wyjazdu.
Fran: Pomożemy ci się spakować.
Ja:Czy ja już wam mówiłam jak bardzo was kocham?
Fran:Eeeeeeeeeeeeeee... tylko z jakiejś  1000000000000 razy.
Cami:Patrzcie ,twoi  rodzice zostawili nam płatki czekoladowe z mlekiem i tosty z serem.
Gdy jadłyśmy śniadanie cały czas się śmiałyśmy z nie wiadomo czego, tak z siebie.Kiedy skończyłyśmy jeść, poszłam do piwnicy po walizkę.Jak weszłam ,trzy duże walizki stał przy wejściu. Wzięłam je i z nimi poszłam do pokoju.
Cami:Musisz wziąć wszystkie odlotowe ciuchy.
Fran:Bierzesz wszystko?
Ja: Na to wygląda