poniedziałek, 1 lipca 2013

Wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.
Ja:Ok,jest...21:30.Czas na paznokcie.Tym razem ja chcę pierwsza.Fran, zrobisz mi paznokcie?
Fran:Ok.Chcesz motylki czy nuty?
Ja:Tym razem wolę coś zupełnie innego.
Gdy robiła mi pierwszą rękę,do Camili  przyszedł sms.
Camila:To Maxusiek
Ja:Co napisał?
Camila:"Jak tam u Violi słonko? Już za tobą tęsknię kotku.Twój koteczek  Maxi"
Ja:Mam zrobić "uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu" czy "fffuuuuuuuuuuuuuuuuu"?
Fran:Przecież to takie romantyczne.
Ja:Koteczek? Słonko? Ohyda.
Cami:Napisze mu:"Bawimy się wyśmienicie miśku,ale Viola wyjeżdża na trzy lata. :( "

Odpisał szybko:
"Jaka szkoda,że Viola wyjeżdża.Potrzeba jej takiego jak ja -supermena ,żeby ją wspierał w trudnych sprawach"

Wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.
Ja:Taki on skromny...Jakie piękne paznokcie mi zrobiłaś!

Fran:O dziękuję.Cami zrobisz mi szybko paznokcie,bo Violi już zrobiłam.
Cami:Ok-powiedziała , szybko wysyłając wiadomość.
W tym czasie jak Cami robiła Fran paznokcie ,swierdziłam,że pójdę się umyć.Rozebrałam się, włączyłam wodę.Kiedy leciała ciepła woda,weszłam pod prysznic.Zauważyłam ,że mydło jogurtowe się skończyło,więc wzięłam nowe-mydło malinowe.Po wyjściu z prysznica, przyjrzałam się w lustrze. Miałam takie piękne loki.
Fran:Violu,wychodź z tej łazienki,bo robisz paznokcie Cami.
Wyszłam z łazienki.
Ja:Fran,jakie ty masz piękne paznokcie i jak bardzo do ciebie pasują!
Zaczęłam malować Cami paznokcie różowym lakierem.W tym samym czasie Fran poszła się umyć.
Cami:Ale mam ładne paznokcie!

Nagle Fran wyszła z łazienki. Na jej miejsce poszła Camila. Zostałam sama z Fran.
Fran: Będzie mi ciebie brakować-powiedziała, przytulając mnie.
Ja: Ja też ,ale najwidoczniej tak musi być.
Fran: Ale będziemy utrzymywać ze sobą kontakt?
Ja: Co za pytanie?!Oczywiście , że tak!
Fran: Bardzo się cieszę-powiedziała , znowu  mnie przytulając.
W tej samej chwili z łazienki wyszła Camila.
Cami: A co to za dwa gołąbki?
Fran: Nie marudź, tylko dołącz do nas.
Zaczęłyśmy się wszystkie przytulać, kiedy do pokoju weszła mama.
Mama: Oooooooooooooooooooo...A teraz do łóżka.
Ja: Mamo, jest 22:57. To jest mój ostatni wieczór spędzony z moimi przyjaciółkami. Daj nam jeszcze dwie, trzy godzinki.
Mama: No dobrze , ale tylko dwie i pół godzinki.
Gdy usłyszałyśmy te słowa rzuciłyśmy się na mamę. To było miłe z jej strony, że  pozwoliła nam jeszcze posiedzieć. Kiedy mama wyszła z pokoju, zaczęłyśmy wyjadać chipsy ,popcorn , płatki kukurydziane.

Jedząc , rozmawiałyśmy o naszym obrusie w kotki.
Fran: Violu, opowiesz nam o swojej podróży? Oczywiście jeżeli chcesz, ja cię nie zmuszam.
Ja: Jutro o 17:00 wyjeżdżam, oczywiście samolotem taty do Australii.Będziemy tam rok.Następne polecimy do Nowej Zelandii. Tam również będziemy rok. Potem do Ameryki Północnej, ale tam będziemy pół roku. Po tych dwóch i pół lata, wrócę tutaj, do Hiszpanii.
Cami:Ale mi będzie ciebie brakować.
Ja: Przestańcie, przecież macie Napo i Maxi' ego. Zapomnicie o mnie...
Fran: O tobie? Chyba ci odbija.Jest 00:00, choćmy spać.
I tak zrobiłyśmy. Zgasiłam światło i każda po paru minutach zasnęła.